Skip links

O traumie z delikatnością. Refleksje po konferencji „Trans-formacja traumy”.

fot. własna: notatka wizualna z Konferencji własnego autorstwa

24 października w Oświęcimiu odbyła się konferencja „Trans-formacja traumy. Różne sposoby opracowania urazowych doświadczeń”. Zakończyłem tę Konferencję z bardzo różnymi odczuciami. Na pewno z poruszeniem i wdzięcznością za to, że takie wydarzenie zostało w ogóle zorganizowane i że zaproszono na nie osoby z naprawdę bogatym doświadczeniem i wiedzą w tym obszarze. Ogromna wdzięczność! Jednocześnie czuję przytłoczenie historycznym ciężarem miejsca, w którym się spotkaliśmy. Przyglądam się temu, przetwarzam i integruję.
Temat traumy jest szczególnie ważny w naszym społecznym i historycznym kontekście. W historiach Polek, Polaków i mniejszości zamieszkujących nasz kraj, w doświadczeniach kolejnych pokoleń, a także wobec wojny w Ukrainie a także doświadczeń osób szukających w Polsce upragnionego bezpieczeństwa. Samo słowo „trauma” na dobre weszło do naszego codziennego języka. Czasem pomaga nazwać cierpienie, dla którego wcześniej brakowało słów. Czasem bywa używane tak szeroko, że zaciera różnicę między trudnym doświadczeniem a doświadczeniem urazowym. Warto zachowywać na to uważność, ponieważ nie każde cierpienie jest traumą i nie każde doświadczenie traumatyczne prowadzi do PTSD. Skutki urazu mogą jednak głęboko naruszać poczucie bezpieczeństwa, relacje i codzienne funkcjonowanie.
Poniżej dzielę się tym, co zostało ze mną po tej konferencji. To moje osobiste refleksje, a nie sprawozdanie z wystąpień. Część z nich pozostaje pytaniami. Zostawiam je otwarte trochę celowo… Bo może w ogóle nie chodzi o odpowiedzi? Chcę, aby te przemyślenia mogły pracować we mnie podobnie jak mam nadzieję, że będą pracować w Tobie po przeczytaniu tego tekstu.

Miejsce, które współtworzy rozmowę
Pierwsze moje rozważania dotyczą samego Oświęcimia. Jakie znaczenie ma dla mnie rozmawianie o traumie właśnie tutaj? Rozumiem wagę takiego wyboru. Historia Zagłady, pamięć o ofiarach i ocalałych oraz podejmowana współcześnie praca na rzecz dialogu tworzą istotny kontekst dla tego spotkania. Jednocześnie zastanawiam się, jak ten kontekst oddziałuje na osoby uczestniczące. Na ile sprzyja temu, aby spotkać się z pamięcią, a na ile generuje dodatkowe obciążenie?
Nie chciałbym też sprowadzać Oświęcimia wyłącznie do historii Auschwitz. W końcu, to przecież współczesne miasto, ludzie i ich codzienność a samo poruszenie czy dyskomfort nie oznaczają ponownej traumatyzacji. Mimo to uważam za meeega ważne, aby zachowywać uważność i wrażliwość na to, jak tworzyć warunki, w których kontakt z trudną historią pozostawia przestrzeń na wybór, odpoczynek i zadbanie o siebie. Tak też rozumiem pracę z osobami, które doświadczyły traumy.
Nie jest to w żadnym wypadku zarzut, do osób organizujących to wydarzenie. Widzę w tym raczej zaproszenie do namysłu nad tym, jak wiele w rozmowie o traumie zależy od otoczenia, tempa, delikatności i poczucia bezpieczeństwa.

Sposób mówienia też ma znaczenie
O traumie warto mówić w sposób, który modeluje uważność na drugiego człowieka. Także podczas konferencji naukowej. Tego chyba mi trochę zabrakło… I przyznaję to ze smutkiem.
W poruszaniu się w świecie traumy, bardzo duże znaczenie mają tempo przekazywania informacji, język, obrazy. A odnosząc to do wydarzenia jakim jest konferencja, chociażby czytelność i kolorystyka slajdów na prezentacji. Pisząc o tym przypominają mi się różnego rodzaju wycieczki do historycznych miejsc jeszcze z czasów szkolnych, gdy dorośli nie zawsze uprzedzali o szczególnie obciążających treściach, które mogły się pojawić. Oczywiście nie istnieje jedna forma, która będzie regulująca dla wszystkich. Możemy jednak zwiększać przewidywalność i dawać odbiorcom naszych treści więcej możliwości decydowania o własnym udziale. O odzyskiwaniu sprawczości warto nie tylko mówić, ale też tworzyć kontekst, w którym będzie ona możliwa. To postulat, który kieruję również do siebie, bo uważam, że bardzo łatwo gubić te jakości… Szczególnie w otaczającym nas pędzącym świecie.

Od wspólnotowości do pytań o nasze środowisko
Ważnym punktem konferencji był dla mnie wykład mojego kolegi Igora Rotberga i poruszony w nim wątek wspólnotowości. Igor jeśli to czytasz, to ogromne dzięki za to!
„Od milczenia do dialogu,
Od izolacji do współpracy,
Od pamięci ku odpowiedzialności”.
Mocno pracuje we mnie pytanie o konflikty w środowisku psychoterapeutycznym i zastanawiam się jak ogromną różnicę mogłoby uczynić, gdybyśmy prowadzili namysł nad zbiorowymi doświadczeniami zranienia, wykluczenia, utraty wpływu czy braku uznania. Daleko mi bardzo do diagnozy środowiska. Jednocześnie chcę ostrożnie (ale jednak) się tym zaciekawiać. Każdy spór ma przecież swoje konkretne przyczyny: różnice wartości, interesów, standardów i przekonań. Język traumy nie powinien ich przesłaniać ani odbierać komukolwiek odpowiedzialności. Każda wspólnota potrzebuje sposobów przeżywania różnic, które pozwalają zachować wzajemną podmiotowość. Jest to potrzebne rodzinom, społecznościom lokalnym i nam psychoterapeutkom i psychoterapeutom. Jako specjaliści wiemy o tym wiele. Pytanie tylko jak korzystamy z tej wiedzy we własnych relacjach zawodowych.

Kim jestem po tym, co się wydarzyło?
Skutki traumy mogą dotykać ciała, pamięci, relacji i sposobów rozumienia siebie. U części osób naruszają poczucie ciągłości własnego życia. Pojawiają się wtedy pytania:
„Kim jestem?”
„Czy nadal jestem sobą?”
„Czy mogę ufać własnemu ciału?”
„Jak mam być z innymi ludźmi?”
„Czy potrafię jeszcze wyobrazić sobie przyszłość?”
W terapii potrzebne jest miejsce zarówno na uznanie tych pęknięć, jak i na poszukiwanie tego, co przetrwało. Na żałobę po utraconych możliwościach i na ostrożne odkrywanie kolejnych. Obok pytania „co mi się stało?” warto stawiać przed sobą również pytanie o to: „Kim się staję po tym, co mi się przydarzyło?”. I najważniejsze – zanim zaczniemy myśleć o przyszłości, warto uznać także przeszłość. Czasem ludzka krzywda potrzebuje być uznana i zobaczona.

Życie po traumie i prawo do własnego tempa
Ucieszyła mnie niezmiernie obecność perspektywy terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach na tej Konferencji i odniesienie do Yvonne Dolan – jednej z czołowych przedstawicielek tego podejścia. Bliska jest mi obecna w jej pracy myśl, że zdrowienie może otwierać możliwość satysfakcjonującego życia, którego tożsamość nie skupia się wyłącznie wokół przetrwania. Rozmowa z Yvonne Dolan o wychodzeniu poza tożsamość osoby ocalałej.
Ludzkie doświadczenie rzadko układa się w równą sekwencję. Poprawa może współistnieć z cierpieniem, a okres większej swobody z ponowną potrzebą wsparcia. Wzrost po traumie jest możliwością, a nie obowiązkiem. Nikt nie musi odnaleźć w krzywdzie daru ani udowodnić, że cierpienie uczyniło go silniejszym. Nie trzeba nadawać doświadczeniu pozytywnego sensu, żeby móc zdrowieć. Dla jednej osoby ważną zmianą będzie powrót do relacji. Dla innej spokojniejszy sen, możliwość wyjścia z domu albo mniejszy lęk w zwykłych, codziennych sytuacjach. To wystarczająco ważne cele. Ich wartość nie zależy od tego, czy nazwiemy je rozkwitem.

Przeszłość może odzywać się w późnym wieku
Konferencja skierowała moją uwagę również na potrzeby osób w wieku senioralnym. To takie ważne, a mówi i robi się w tym temacie tak mało! Mam taki mały apel do wszystkich nas, pracujących terapeutycznie. Pamiętajmy o tym i uwzględniajmy ten kontekst w naszej pracy.
Upływ czasu sam w sobie nie gwarantuje, że dawne doświadczenia przestają boleć. U części osób objawy związane z wcześniejszą traumą mogą ujawnić się lub nasilić w późniejszym życiu. Znaczenie mogą mieć choroba, utrata bliskich, samotność, ograniczenie samodzielności czy zmiana codziennych ról i dostępnego wsparcia. Nie jest to jednak nieuchronny element starzenia się. National Center for PTSD: osoby starsze i PTSD.
Pamiętajmy, że potrzeba bycia wysłuchanym, odzyskiwania wpływu i otrzymywania pomocy nie ma górnej granicy wieku. Osobom starszym może być też zdecydowanie trudniej sięgać po pomoc. Psychoterapia to coś, co dla sporej części z nich może być abstrakcyjnym pojęciem. Szczególnie, gdy mowa o osobach z mniejszych miejscowości i wsi.

Ciało, które potrzebuje odzyskać bezpieczeństwo
Ciało po doświadczeniu urazowym może być przeżywane jako obce, zawodne, złe albo jakby nieobecne. Może kojarzyć się z bólem, wstydem czy bezradnością. Dlatego uwzględnianie doświadczenia cielesnego wymaga szczególnej uważności na zgodę, gotowość i granice konkretnej osoby.
Jednocześnie nie dla każdego skierowanie uwagi do wnętrza ciała będzie w danym momencie pomocne. Czasem łatwiej zacząć od kontaktu z otoczeniem, znalezienia wygodniejszej pozycji, czy możliwości poruszenia się. Uwzględnianie cielesnego wymiaru zmiany jest istotnym elementem pracy niezależnie od podejścia, w którym prowadzimy terapię osób z doświadczeniem traumy.
Pracuję właśnie nad osobnym tekstem o ucieleśnianiu psychoterapii w nurcie TSR. Ta konferencja dostarczyła mi kolejnych powodów, by ten temat rozwijać. Jak tylko go skończę, na pewno się nim podzielę.

Terapeuci też potrzebują wsparcia
Na koniec zostaje ze mną myśl o nas, osobach towarzyszących w zmianie. Praca w obszarze traumy może wiązać się z wtórnym stresem traumatycznym. Nie oznacza to, że każda osoba pracująca terapeutycznie w tym obszarze rozwinie PTSD. Oznacza natomiast, że pośredni kontakt z cudzym cierpieniem może wpływać na nasze samopoczucie i pracę.
Potrzebujemy superwizji, wspierających relacji zawodowych, odpoczynku i uważności na własne granice. Dbajmy o siebie najmocniej i najlepiej jak potrafimy! Otaczajmy się delikatnością, miłością i czułością. Szukajmy też ludzi, przy których nasze ukłay nerwowe będą mogły odkrywać drogę do siebie. Tego nam wszystkim potrzeba niezależnie od tego „po której stronie fotela siedzimy”.

Explore
Drag