Skip links

Kilka refleksji o rozwoju, doświadczeniu i terapeutycznym pośpiechu

W środowisku osób pracujących terapeutycznie dużo mówi się o tym, jak ważne jest regularne uczestniczenie w szkoleniach i konferencjach, korzystanie z superwizji czy bycie we własnej terapii (według niektórych osób nieustannie, według innych wtedy, gdy pojawia się taka potrzeba). I bardzo dobrze, że się o tym mówi, bo w pewnym sensie jest to standard naszego zawodu. W końcu nie jest łatwo towarzyszyć drugiemu człowiekowi w jego drodze, jeśli samemu nie spaceruje się zbyt często lub co gorsza od dawna stoi się w miejscu. Trudno też wyobrazić sobie odpowiedzialne i etyczne prowadzenie psychoterapii bez gotowości do uczenia się, podważania własnych przekonań i rozwijania warsztatu.

Jednocześnie wciąż zbyt mało mówi się o tym, że można szkolić się… za dużo! Brzmi to może trochę (a może nawet bardzo) prowokacyjnie, szczególnie gdy mowa o zawodzie, który opiera się na wiedzy i refleksyjności. Nie chodzi jednak o zachęcanie do rezygnowania z rozwoju. Wręcz przeciwnie. Chodzi o to, by odróżnić twórczy, kreatywny i przede wszystkim dojrzały rozwój od pułapki nieustannego gromadzenia kolejnych zaświadczeń i certyfikatów. Bo logika współczesnego konsumpcjonizmu: “więcej”, “szybciej”, nie omija również psychoterapeutycznego podwórka.

Będąc członkiem kilku facebookowych grup dla terapeutek i terapeutów, trudno właściwie każdego dnia nie natknąć się na ogłoszenia o kolejnych kursach, szkoleniach, konferencjach czy studiach podyplomowych. Część z nich reklamowana jest tak, jakby nieskorzystanie z oferty było jednym z największych błędów, jakie można popełnić w swojej terapeutycznej karierze. Większość z takich propozycji rzeczywiście może być bardzo wartościowa. Mogą one poszerzać perspektywę, porządkować wiedzę, inspirować do zmian. Nie ma też nic złego w uczestniczeniu nawet w „certyfikowanym szkoleniu”, które w praktyce okazuje się półtoragodzinnym webinarem…  Kłopot pojawia się wtedy, gdy kolejne szkolenia przestają wynikać z ciekawości, a zaczynają być próbą dogonienia własnego poczucia niewystarczalności. Współczesna kultura rozwoju zawodowego bardzo łatwo zamienia się w kulturę ciągłego nadrabiania braków, w której coraz częściej doświadczamy lęku, że jesteśmy o jedno szkolenie za daleko. Na jednej z takich branżowych grup mignęły mi jakiś czas temu wyniki ankiety. Prawie 60% osób, które wzięły udział w wypełnieniu kwestionariusza, wskazało, że jednym z największych wyzwań w ich pracy jest poczucie, że mimo nieustannego zapisywania się na nowe szkolenia i czytania kolejnych książek ich wiedza wciąż jest niewystarczająca. To bardzo poruszające. Trochę żałuję, że nie było mi dane uczyć się psychoterapii w czasach, gdy szkoły terapii w formie, jaką znamy dzisiaj, jeszcze nie istniały. Kiedy uczono się poprzez rozmowy, obserwowanie pracy bardziej doświadczonych terapeutów, wspólne zastanawianie się nad praktyką czy kilkumiesięczne stażowanie w konkretnym miejscu. Nie idealizuję tamtych czasów. Współczesne standardy kształcenia powstały przecież z wielu ważnych powodów. Jest jednak w tamtym sposobie uczenia się coś, czego dziś brakuje. I jest to czas. 

Jedno z założeń tzw. filozofii centralnej TSR mówi: jeśli coś nie działa, zrób coś innego. Może więc zamiast kolejnego szkolenia warto czasem zrobić coś, czego nie wpisuje się później do CV? Usiąść po przeprowadzonej sesji i zastanowić się, co właściwie wydarzyło się między mną a osobą, z którą pracuję. Przeczytać swoje stare notatki i zobaczyć, jak zmienił się mój sposób myślenia. Obejrzeć nagranie własnej sesji. Porozmawiać z koleżanką lub kolegą o swojej pracy bez konieczności udawania eksperta. Wrócić do książki przeczytanej kilka lat wcześniej i sprawdzić, jak dziś ją rozumiem. A może po prostu… dać sobie czas, żeby wiedza, którą już zdobyliśmy, zdążyła stać się naszym doświadczeniem. Bo istnieje różnica między ukończeniem szkolenia a gotowością i zdolnością do bycia z drugim człowiekiem w jego cierpieniu. Tego procesu nie da się przyspieszyć. Niektóre kompetencje dojrzewają wyłącznie dzięki doświadczeniu. Tysiącom godzin rozmów, momentom niepewności, popełnianym błędom, próbom ich naprawiania i odkrywaniu, że nie na wszystko mamy odpowiedź.

Rozwój terapeuty nie odbywa się przecież wyłącznie na salach szkoleniowych. To również kontakt ze sztuką, literaturą, muzyką, teatrem, filozofią czy naturą. To również podróże, miłość, przyjaźnie i inne bliskie relacje. Zachwyty i rozczarowania a także własne kryzysy, straty i żałoby. Wszystko to, co poszerza nasze rozumienie człowieczeństwa i pozwala spotykać sposoby życia inne niż nasz własny. Każde wyjście poza własną normatywność. Każda wyprawa gdzieś dalej niż na dobrze znane terytorium. Być może szczególnie dotyczy to osób pracujących w podejściach postmodernistycznych. Tak często zachęcamy przecież osoby, z którymi pracujemy, do odkrywania własnych zasobów, zaufania sobie, dostrzegania własnych kompetencji i wychodzenia poza dominujące narracje. Tymczasem sami możemy bardzo łatwo wpaść w pułapkę reguł współczesnego  świata, według której powinniśmy wiedzieć i robić więcej.

Może więc jednym z większych wyzwań naszego własnego rozwoju jest zrobienie wobec siebie tego samego, do czego zapraszamy osoby korzystające z terapii. Zauważenie tego, co już działa, rozpoznanie własnych kompetencji i większe zaufanie temu, co już wiemy i potrafimy. Rozwój nie zawsze polega na dokładaniu kolejnych elementów. Czasem polega na ich porządkowaniu, integrowaniu i robieniu z nich coraz lepszego użytku. Na pozwoleniu sobie, żeby to, czego się nauczyliśmy, miało szansę osiąść, dojrzeć i stać się naprawdę nasze. Nie wszystko, czego jeszcze nie wiemy, jest brakiem, który trzeba natychmiast uzupełnić. Warto więc zaprzyjaźniać się z tym, co już mamy, odpowiednio to układać, a jeśli ruszać dalej, to w uważnym i przede wszystkim właściwym dla siebie tempie. Bo być może (wystarczająco) dobry terapeuta nie jest tym, który ukończył najwięcej szkoleń, ale tym, który potrafi zrobić najlepszy użytek z tych, które już ukończył.

 

    This site is registered on portal.liquid-themes.com as a development site. Switch to production mode to remove this warning.
    Explore
    Drag